sobota, 22 listopada 2014

Wdzięczność.

   Wdzięczność jest piękna.

   Wdzięczność przynosi radość. Radość, zadowolenie z błogosławieństw, jakimi zostaliśmy obdarowani. Radość, z powodu błogosławieństw, które widzimy w życiu innych. Radość, z powodu naszych otwartych oczu, które widza pełnię, nawet tam, gdzie występuje brak. 
Alhamdulillah.

   Wdzięczność oczyszcza. Oczyszcza z chciwości, z niezadowolenia, z pesymizmu. Nadaje życiu jasnych, ciepłych barw.
Alhamdulillah.

   Wdzięczność wywołuje uśmiech na naszej twarzy. Niesie nas lekko poprzez trudy dnia. Pociąga za nami tych, których spotykamy na drodze. Łańcuch uśmiechu i słońca. 
Alhamdulillah.

   Wdzięczność rozlewa w naszych sercach spokój. W chwilach szczęścia i w momentach trudności. Wdzięczność za to co mamy. Za to na co wystarczy. Za sytuacje, w jakiej jesteśmy i jakie płyną z niej błogosławieństwa.
Błogosławieństwa, krople miłosierdzia.
Alhamdulillah.

Za wszystko.
Za wszystkich.
Za zawsze.
Alhamdulillah. 



sobota, 18 października 2014

Zawierzenie.

   Jedna z najistotniejszych cech wierzącego, jest cierpliwość. Bóg wielokrotnie wspomina ja w Koranie. Mówi nam, byśmy w chwilach trudności, szukali pomocy  w modlitwie i w cierpliwości właśnie (Koran 2, 45).
   Uczeni rozróżniają trzy rodzaje cierpliwości:
  • bycie cierpliwym, stałym, w posłuszeństwie Bogu, przestrzeganiu Jego nakazów,
  • bycie cierpliwym, stałym, w unikaniu tego, czego Bóg nam zakazał
  • bycie cierpliwym wobec tego, co Bóg nam przeznaczył.
Wszystkie one wymagają od nas pewnego szczególnego wysiłku - zawierzenia siebie Bogu. 
Zawierzam siebie i przyjmuje, ze prawo dane mi przez Boga jest prawem doskonałym, dobrym dla mnie.
Zawierzam siebie i rozumiem, ze zakazy dane mi przez Boga maja sens i cel, postawione zostały dla mojego dobra.
Zawierzam siebie i widzę, ze wszystko, absolutnie wszystko co dzieje się w moim życiu jest w nim w jakimś celu i jest dobrem dla mnie.
   Zawierzenie jest czymś znacznie więcej niż tylko zaufaniem.  Zawierzenie siebie to oddanie siebie pod Boskie prawo i Boskie wyroki i zaufanie, ze nawet, gdy jest nam źle, tak naprawdę nie dzieje się nam krzywda. Każda sytuacja w naszym życiu ma w nim pewne określone zadanie do spełnienia, a także do czegoś prowadzi. Niesie naukę, ćwiczy charakter, oczyszcza z grzechów.
Czasami, nawet bardzo ciężkie sytuacje życiowe, mogą być odpowiedzią na nasze modlitwy. Chociaż nie potrafimy sobie tego wyobrazić, ze "sami się o to prosiliśmy".
We wszystkim musimy upatrywać łaski Allah, widzieć we wszystkim Jego miłującą rękę. Wszystko bowiem jest łaska, darem. Lubie patrzeć na sytuacje w moim życiu właśnie w ten sposób, jak na podarunki od Ukochanego. Takie spojrzenie pozwala zobaczyć wszystko w innym świetle.
   Jeśli nie rozumiemy tego, co dzieje się obecnie w naszym życiu, prośmy Tego, Który zesłał nam ten dar, by nam go wyjaśnił.
Jeśli nadal ciężko nam pojąć to, co nas dotknęło, pozostaje nam właśnie zawierzenie. Dzięki temu nie utracimy nadziei, wiemy bowiem ze najmniejszym darem wyniesionym z danej sytuacji będzie oczyszczenie z grzechów, inshallah. A jakiż to wielki dar!
   Zawierzenie pozwala nam tez zerwać z myśleniem w kategoriach: "jakoś to będzie" czy "będzie dobrze". 
Oczywiście, ze "będzie dobrze", bo z Bogiem zawsze jest dobrze. Zawierzenie pozwala nam zrozumieć, ze nie tylko będzie, ale j u z  j e s t dobrze. Nie przyjemnie, nie łatwo, nie wesoło, ale dobrze. Dana sytuacja jest dla mnie dobra. 
Powyższe określenia są, moim zdaniem nastawione na tzw. przetrwanie. "Trzeba, to jakoś przetrwać, później już będzie dobrze." Zamykają nasze oczy, uszy, umysł i serce i nie pozwalają nam w pełni zrozumieć danej sytuacji, czerpać z niej, uczyć się. Może, w pewnych okolicznościach, pomagają nam przetrwać, ale nie pozwalają żyć. Maja bierny, pasywny charakter.
Tymczasem zawierzenie pozwala nam żyć w pełni!
Nasze życie jest w rekach Tego, Któremu całkowicie ufamy. Wszystko, co nas spotyka, jest darem, łaska, wyzwaniem, na które należy się otworzyć by je zrozumieć. Ze wszystkiego możemy wynieść naukę i morze, morze łask.
Alhamdulillah, Bogu niech będą dzięki! Za wszystko!

niedziela, 28 września 2014

Prawo.

   Jako muzułmanie wierzymy w Jednego i Jedynego Boga. To On stworzył nas i wszystko co nas otacza. On daje nam absolutnie wszystko co posiadamy, w sensie materialnym i duchowym. Wszystko bowiem należy do Niego i On tym rozporządza według własnej woli. 
Wiara ta prowadzi nas dalej. Bóg nas stworzył, obdarował, jest o b e c n y w naszym życiu. Nie porzucił nas, lecz jest nami zainteresowany. Czyż nie dlatego, ze wierzymy w to, kierujemy ku Niemu nasze prośby?
   Jedna z oznak, ze Bóg jest zaangażowany w nasze życie, jest fakt, ze przemawiał On do Swoich proroków (pokój z nimi) i poprzez nich przekazał nam Swoje prawo. 
Prawo dane nam od Allah obejmuje każdy aspekt naszego życia, nie pomija niczego. Nie zostawia nas w ciemności.
Pewnego dnia, ktoś zapytał mnie dlaczego tak jest? Dlaczego w islamskim* prawie są przepisy dotyczące np. spadku, kar za przestępstwa "państwowe" itp. Przecież od tego jest państwo, nie religia.  Szczerze mówiąc, pytanie mnie nie zaskoczyło. Zdziwił mnie jednak fakt, ze padło z ust osoby głęboko wierzącej, która modliła się o przewodnictwo i światło do ducha świętego przed każdą większą decyzja życiową w tym np. przed wyborami parlamentarnymi. 
   Cóż bowiem dziwnego jest w tym, ze Bóg, który cie stworzył i się tobą interesuje, opiekuje, daje ci doskonale prawo, byś mógł żyć w pokoju i zgodzie z Nim, z drugim człowiekiem i z samym sobą?
   Czyż Ten, Który dba o twoje dobro, nie da ci drogowskazów i zasad, byś przeszedł przez życie bezpiecznie?
   Czy On porzuci cie, każąc ci się tylko modlić, medytować a Jego słowa odnosić do życia wewnętrznego, traktować jako przenośnię? 
   Zamiast wskazać ci jak żyć, skarze cie na błądzenie, szukanie po omacku, zdawanie się na łaskę niedoskonałego umysłu ludzkiego?
   Czy taki jest Bóg, w którego wierzysz?
   I dlaczego w takim razie modlić się do Niego z prośbą o wskazówki, przewodnictwo w sprawach politycznych, zawodowych itp.? Czy można uwierzyć w to, ze On objawi ci partie, na którą chce byś głosował, lecz już nie w to, ze może po prostu wskazać ci prawa, według których masz postępować ty, twoja partia i twoje państwo? Czyż nie jest to łatwiejsza droga?
   Bóg jest Bogiem Jedynym, Panem światów. Bogiem miłosiernym, litościwym. Bogiem, który dba o mnie, o moje dobro w każdym aspekcie mojego życia, Dlatego dal mi prawo, według którego postępując dojdę bezpiecznie do Domu, inshallah. 

*pisząc o prawie islamskim stosowanym w państwie, mam na myśli prawdziwe państwo islamskie, postępujące za Koranem i tradycja Proroka Muhammada (pokój z nim). Obecnie takie państwo na świecie nie istnieje.

sobota, 16 sierpnia 2014

Ciało.

   Tegoroczny Ramadan upłynął mi na odkrywaniu siebie, wsłuchiwaniu się w siebie. Nie było to zamierzone.
Planowałam czytanie Koranu, w oryginale i tłumaczenia; modlitwy nocne, naukę i nauczanie. Miałam jeszcze kilka innych ważnych, pięknych i wzniosłych postanowień.
A tu już w pierwszym tygodniu postu okazało się, ze z wielkich moich planów nie wychodzi nic. I smutek, zniechęcenie... Co się dzieje? Tyle postanowień, dobrej woli i co?
Przemówiło ciało.
   Pierwszy tydzień mego Ramadanu nie był wzniosły i duchowy. Pierwszy tydzień był tygodniem ciała.
Ból głowy, nóg, pleców. Ciało oczyszcza się. Ciało krzyczy! Ciało zada odpoczynku. Wola o uwagę!
Post nie jest umartwieniem ciała. Ono nie cierpi dlatego, ze poszczę przez te kilka dni, lecz dlatego, ze było zaniedbywane przez pozostałe dni.
   Ciało zostało nam dane od Boga po to, byśmy mogli przeżyć w nim i z nim nasze życie. Tak jak kult ciała, wizerunku, nadmierne się na nim skupianie nie jest dobrem, również nie jest nim porzucenie, zaniedbanie, umartwianie ciała. O ciało trzeba dbać, zaopiekować się nim.
   W Koranie Bóg przypomina nam, ze człowiek został stworzony w pięknej postaci. Patrząc na moje dzieci widzę jasno znaczenie tych slow. Subhanallah! Niemowlę rodzi się z "tłuszczykiem", który ma za zadanie ogrzewać bezbronne maleństwo, które dopiero co wyłoniło się z ciepłego matczynego brzucha. W miarę jak dziecko rośnie, rusza się i wytwarza w ruchu energie grzewcza oraz przyzwyczaja się do temperatury panującej w "nowym świecie" , tkanki tłuszczowej ubywa ( co z przerażeniem zauważa moja kochana teściowa przy każdej rozmowie na Skype ;)). Widoczne natomiast staja się mięśnie. Tak własnie. Na zdrowo odżywionych ciałkach dziecięcych, które zażywają słusznej porcji ruchu, zarysowują się mięśnie. Ponieważ są one nam potrzebne! Nie by je eksponować przed światłami kamer, lecz by ich używać! Mięśnie zostały stworzone w konkretnym celu. Sluza utrzymaniu sylwetki, podtrzymaniu narządów wewnętrznych i umożliwiają ruch.  Bo do życia w ruchu właśnie człowiek został stworzony. Do działania!
   Obecnie słowa: dieta, ćwiczenia, a nawet odżywianie ( przecież nie odżywiamy się tylko jemy ) kojarzą nam się od razu z odchudzaniem.
Osobiście uważam, ze ćwiczenia fizyczne w obecnych czasach są koniecznością, a nie hobby. Zostaliśmy stworzeni tak, by żyć w ruchu, by pracować ciałem, nie siedzieć godzinami przed ekranem komputera.
Żyjemy natomiast w świecie, gdzie ciało ( w teorii) staje się zbędne, Dlatego zapominamy o nim, zaniedbujemy je, nie poświęcamy mu uwag, nie szanujemy go.
Nie bez winy są dominujące przez wieki teorie, w których ciało postrzegane było jako nieczyste, "ziemskie", ograniczające nasza dusze, więżące ja. Teorie które nierzadko nawoływały do umartwiania, wyniszczania ciała i przez to uwolnienia duszy.
   Islam uczy nas szacunku, miłości do naszych ciał. Sa one darem od Miłosiernego Boga, który nie umieściłby naszych dusz w czymś, czego sam by nienawidził. Ciało nie jest przeszkoda w naszej wędrowce do Domu, lecz pomocnikiem. Dzięki niemu możemy się modlić, możemy czynić dobro. W Dniu Sadu Ostatecznego, to nasze ciało właśnie będzie świadkiem naszego życia, Wszystkie jego członki przemówią w naszej obronie lub przeciwko nam.
Dbanie o ciało, wszelkie czynności wykonywane by utrzymać je przy życiu i w zdrowiu, w islamie staja się aktem czci. Czci oddawanej Bogu. Ćwiczę nie by schudnąć, "pokazać się". Ćwiczę,  ponieważ jestem wdzięczna Bogu za to, czym mnie obdarował. Z tych samych powodów dbam o czystość, dobrze się odżywiam itp. Islam nie zachęca do dbania o ciało lecz n a k a z u j e.
   Jednym z obowiązków muzułmanina jest dbałość o czystość osobista ( a także naszych domów, miejsc pracy, środowiska itp.). Czyste ubranie, obmywanie się po korzystaniu z toalety, kąpiel po współżyciu, mycie się podczas przygotowywania do modlitwy, to tylko niektóre z naszych obowiązków.
Korzyści płynące z tych czynności odkrywane były niedawno, islam nakazywał je przed wiekami.
   Czystość nie dotyczy tylko zewnętrznej powłoki ciała. Uważać należy także na to, co spożywamy. Niektóre pokarmy i napoje są całkowicie w islamie zakazane (m.in. alkohol, wieprzowina). Inne należy spożywać tak, by nam nie szkodziły. Pokarm ma budować, wzmacniać, odżywiać nasze ciała, nie niszczyć je.
   Islam uczy nas nie tylko o tym co mamy spożywać, lecz również w jaki sposób. Jedna z podstawowych zasad jest by jeść tylko wtedy gdy odczuwamy głód i przestać jeść zanim poczujemy się pełni. Muhammad, pokój z Nim, uczył nas by jeść tak, aby 1/3 naszego żołądka przeznaczona była na pokarm, 1/3 na napój, a pozostała pozostawiona wolna. W ten sposób unikniemy przejedzenia i ułatwimy trawienie.
   Islam zachęca również do aktywności fizycznej. Juz sama modlitwa muzułmanina jest forma ćwiczenia ciała.
Muhammad, pokój z Nim, zachęcał nas m. in. do uprawiania sportów takich jak łucznictwo, pływanie, jazda konna. Obowiązkiem muzułmanina jest dbanie o dobra kondycje fizyczna. W ten sposób będziemy w stanie nieść pomoc innym.
   Dobry Bóg obdarował nas także obowiązkowym miesiącem postu, dzięki któremu możemy oczyścić nasze ciało i wsłuchać się w nie.
   Tak, w tym roku zdecydowanie spotkałam się ze swoim ciałem. I było to spotkanie owocne. Alhamdulillah.

piątek, 27 czerwca 2014

Urodziny.

   Nie obchodzimy urodzin.
I tak, wiem, ze są muzułmanie, którzy je obchodzą. Każdy z nas dokonuje wyboru na własną rękę i każdy z tego wyboru zostanie rozliczony sam.
I nie :), nie jestem ekstremistka.
   Osobiście nie świętuję urodzin z trzech powodów. W kolejności chronologicznej:

Po pierwsze:
   W moim rodzinnym domu nie było nigdy tortów, prezentów. Jednie "sto lat" śpiewane od czasu do czasu. I nie, nie mam przez to żadnych urazów psychicznych, żadnej traumy. Nie czułam się wcale inna, mniej kochana, mniej doceniana niż koledzy i koleżanki z klasy. Dla mnie było czymś naturalnym, ze jedni z nas coś robią, a inni nie. Każdy z nas był inny. Dopiero, gdy zamieszkałam w UK świętowanie urodzin stało się takim "musem". Tutaj urodziny są obchodzone niemal na równi ze świętami religijnymi.
   Ja czuje wdzięczność. Jestem wdzięczna Bogu i rodzicom, ze nigdy nie miałam uroczystych urodzin. Za to, ze dzień ten był dniem zwykłym, w którym nie świętowałam jakoś szczególnie tego, ze żyje. Nauczyłam się dzięki temu kilku rzeczy:

  • wdzięczności za k a z d y dzień mego życia
  • tego, ze dobra materialne nie są dowodem miłości oraz, ze miłości nie okazuje się raz do roku
  • oraz tego, ze wiek wyrażony liczba nie ma żadnego znaczenia. Ile znamy młodych ludzi, którzy chorują, nie maja siły na nic, maja problemy z kręgosłupem, stawami, a ilu tez jest starszych ludzi, którzy czuja się doskonale i są sprawni fizycznie? Czas jest względny. Mierzony zegarkiem, słońcem, księżycem, mija szybciej, gdy jesteśmy zajęci, ciągnie się z minuty na minute, gdy jesteśmy znudzeni. Przyspiesza, gdy chcemy go zatrzymać. Zwalnia, gdy potrzebujemy by przeminął. Przebywamy na tej ziemi tak naprawdę tylko "jeden dzień, albo cześć dnia..." (Koran 23,113). Mamy tylko jeden dzień na przeżycie go w pełni i wartościowo! Nie rok, dwadzieścia, sześćdziesiąt lat. Jutra nie ma. Nie ma gdzie odłożyć tego, co mamy do zrobienia dziś. Jeden dzień... To zmienia perspektywę.
Po drugie:
  Świętowanie urodzin jest sprzeczne z moja osobista filozofia oraz z moim postrzeganiem rodziny, wychowania dzieci. Związane jest to, dość ściśle z "po pierwsze".
     Uważam mianowicie, ze każdy dzień naszego życia jest ważny. Za każdy należy być wdzięcznym. Dzień naszych urodzin tak naprawdę nie ma znaczenia. Przecież i tak istnieliśmy już wcześniej. 
   Jednym z argumentów, z którym się spotkałam, a który miał przemawiać za koniecznością uroczystego obchodzenia urodzin dzieci, była konieczność pokazania dziecku ze jest ważne, ze je kochamy, ze cieszymy się z jego narodzin. W przeciwnym razie dziecko dozna traumy psychicznej, zwłaszcza, gdy jego koleżanki i koledzy będą świętować swoje urodziny. Dziecko poczuje się nieistotne, niekochane, niechciane.
Osobiście uważam, ze świętowanie urodzin nie ma żadnego znaczenia dla tego, jak dziecko czuje się w rodzinie. Jeśli jest kochane, wie o tym. Jeśli jest spychane na bok, zaniedbywane, tez o tym wie. Czy jeden dzień w roku może tutaj zrobić jakakolwiek różnicę?
Miłość, szacunek, czułość w rodzinie  powinny gościć stale. Nie od święta.
Obchodzenie urodzin robi natomiast naszym rodzinom niedźwiedzią przysługę. Zwłaszcza tam, gdzie na co dzień brakuje czułości i okazywania sobie uczuć. Mianowicie uczy nasze dzieci, ze miłość wiąże się z dobrami materialnymi, ze tylko tak można naprawde wyrazić uczucia. Gdzie nie ma prezentów materialnych, nie ma miłości. Calus, przytulenie nie wystarcza by powiedzieć: kocham cie. Potrzeba dowodu w postaci tortu, przyjęcia, prezentu...
Nasza praca, jako rodziców, nasz trud, wszystko to co wykonujemy z miłości i z miłością dla naszych dzieci, wszystko to traci na znaczeniu. I taka wiadomość dziecko zabiera ze sobą w świat i w swoje przyszłe życie. Taka postawę przyjmuje w każdych kolejnych związkach z innymi ludźmi.
Kobieto! nosiłaś swoje dziecko pod sercem  w trudzie, rodziłaś je w bólu, karmiłaś przewijałaś, czuwałaś nad nim, dbałaś o nie w stanie wiecznego zmęczenia. Uczyłaś je, prowadziłaś, wyjaśniałaś. A każda Twoja czynność  dyktowana i nasycona była miłością. Ale nie wyprawiłaś mu urodzin... Co z Toba?! Ty wyrodna matko...

Po trzecie, najważniejsze i wystarczające:
   Świętowanie urodzin jest sprzeczne z moja religia. 
   Bóg jest miłosierny. Przebacza wszystkie grzechy, nawet najcięższe, poza jednym - bałwochwalstwem. 
Bóg jest jeden, Bóg jest "Bogiem zazdrosnym" (Księga Wyjścia 20, 5), nie zezwala na to, by "mieć cudzych bogów obok Niego"( tamże 20,3).
W dzisiejszych czasach, zwłaszcza, gdy większość z nas tak naprawde nie wie już w co dokładnie wierzy, zatarło się znaczenie oddawania czci. W dobie relatywizmu, gdzie wszystkie poglądy są równie ważne, żadne tak naprawde nie staja się istotnymi.
   Świętowanie urodzin jest ściśle związane z początkiem astrologii. Wiary, ze ułożenie gwiazd w dniu naszego narodzenia determinuje nasza przyszłość. Sa to wierzenia zakazane nie tylko w islamie. 
   Urodziny wywyższają człowieka, jego ego. Tradycyjnie obchodzone były w starożytnym Egipcie przez faraonów, którzy uważali się za bogów. 
Świeczki na torcie natomiast pochodzą z tradycji celtyckiej, w której modlono się do bogini księżyca. Dym ze zdmuchniętej świecy miał unieść modlitwy ku bogini. Pomyślałeś życzenie?
   Dla tych, którzy uważają, ze to nic nie znacząca przeszłość, ze teraz urodziny to tylko mila zabawa, dodam, ze po pierwsze w islamie nie wolno nam naśladować nie - muzułmanów; po drugie, czy samo określenie "świętowanie" nic nam nie mówi?
świętowanie wiąże się ze świętością. Święty natomiast jest tylko Bóg. Jemu i tylko Jemu należy się cześć, ofiara, chwała. Obchodząc urodziny nadajemy solenizantowi charakter bóstwa. Tym samym zawieszając podstawy naszej religii- tawheed- monoteizm, ryzykując brak przebaczenia.
Czy dla jednego dnia zabawy warto jest poświęcić życie wieczne?

Przemyśl... 
   


niedziela, 22 czerwca 2014

Dom.

"Wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu". 
Ale czym jest ten dom? Kilka desek, cegieł, murowane ściany? Starannie dobrane kolory, stylowe meble, ulubione zasłony? Czym dla Ciebie jest Twój dom?
   Dla mnie dom to obecność. Obecność najbliższych. Rzeczywista ale tez i ta potencjalna, domyślna. Zapach perfum, mokra podłoga w łazience, naczynia ociekające na suszarce. 
To także moja obecność. Szczoteczka do zębów w kubeczku, książki porozrzucane wszędzie gdzie się tylko da. Moje miejsce na ziemi.
   Mam dwa domy. Ten, w którym teraz siedzę zwinięta na kanapie z laptopem na kolanach, to mój dom tymczasowy. Przystanek w drodze do Domu. W drodze do miejsca z którego przyszłam, gdy Dobry Bóg postanowił umieścić mnie w łonie mojej Matki i obdarzyć dusza. Każdy mój dzień to krok w stronę mojego Domu. Zycie, to droga powrotna. 

Bóg w Koranie mówi nam:
"Zycie na tym świecie jest przemijającym używaniem;
a życie ostateczne zaprawdę jest siedziba stałości!" Koran 40,39

Ibn Umar, niech Allah będzie z niego zadowolony, powiedział:
"Posłaniec Allaha (niech pokój i błogosławieństwo Allaha  będą z nim) wziął mnie za ramie i powiedział:
-Badz w tym życiu jakbyś był obcym lub przejezdnym."

Ibn Umar mówił:
 "  Pod wieczór nie spodziewaj się,ze dożyjesz ranka, i rankiem nie oczekuj, ze dożyjesz wieczora."

Prorok Muhammad, pokój z nim uczył nas, byśmy żyli na tym świecie jak ktoś kto jest w nieustannej podroży. Nie mieszkamy tu na stale. Tu i teraz jest tylko jednym z przystanków naszego życia. Naszym jedynym celem, jest dotarcie do Domu. Aby tego dokonać, musimy po pierwsze przestać się rozpraszać tym, co jest wokół nas, tym co jest male, drobne, nieważne a jednocześnie bardzo groźne. To wszystko co odwraca nasz wzrok od celu naszej podroży zniknie któregoś dnia, rozpłynie się, zamieni w pyl. Tylko nasz cel, Bóg, jest wieczny. Po drugie natomiast, musimy zdobyć zaopatrzenie. Naszym zaopatrzeniem są nasze czyny. Od nich zależy czy na myśl o Domu w naszych oczach pojawiają się łzy tęsknoty czy może chlelibyśmy wędrować jak najdłużej.

My, muzułmanie, gdy dowiadujemy się o czyjejś śmierci mówimy: do Allah należymy i do Niego powrócimy.
I taka jest rzeczywistość tego życia. Należymy do Boga. Wszystko co mamy, nasze ciała, nasze dusze, nasze talenty. Przedmioty, które posiadamy. Wszystko to należy do Boga Jedynego i zostało nam wypożyczone na jakiś czas. Wypożyczone z zastrzeżeniem, byśmy dobrze tego używali, na nasza korzyść. Nie chodzi tutaj o korzyść materialna. To kim jesteśmy i co posiadamy jest narzędziem ułatwiającym nam drogę powrotna do Domu. To jest nasz jedyny prawdziwy cel.

Do Allah należymy i do Niego powrócimy...
Te słowa powinniśmy rozważać każdego dnia. Ponieważ dziś własnie może być ten dzień, w którym powrócę do Niego. Z czym? Jak wykorzystałam te ściany, meble, zasłony? Z jaka intencja i dla kogo budowałam, organizowałam, dbałam o  mój ziemski dom? Co zabrałam ze sobą w ta drogę? Co zapakowałam? Czy moje walizki są pełne? Czy jestem gotowa już dzisiaj wrócić do domu?...


czwartek, 19 czerwca 2014

Przystań.

Bismillahi arRahmani arRahim
W imię Boga Miłosiernego, Litościwego.



Homemaking, kocham to słowo. Dobry wujek Google tłumaczy je jako "prowadzenie domu". Dla mnie, to b u d o w a n i e domu, rodziny, tworzenie i podtrzymywanie ogniska domowego. 
Czy istnieje coś piękniejszego? Bardziej szlachetnego? Ważniejszego?
    Ileż to razy spotykam się z pytaniami: czym się zajmuje? (w sensie zawodowym) jak to niczym? kiedy pójdę do pracy?  kiedy pójdę do innej pracy? (liczy się przecież status, pozycja, stanowisko) itp. itd.
Przecież z t y m i  kobietami, które opiekują się domem i rodzina "coś jest nie tak".
Tymczasem czyż to nie rodzina jest właśnie "podstawowa komórką społeczeństwa"? Zdanie z pierwszych lekcji WOS-u, które zrozumiałam w pełni dopiero całkiem niedawno. 
Rodzina jest fundamentem społeczeństwa. Od jej kondycji zależy nasza przyszłość oraz przyszłość tych, którzy przyjdą po nas.
   Dla mnie, mimo iż sama od niedawna trochę pracuje poza domem,nie ma ważniejszej pracy, zadania, powołania, niż budowanie zdrowej, silnej rodziny. Uczenie dzieci, przekazywanie im wartości, które staną się, inshallah, podstawa ich charakteru. Zaszczepienie w nich tego, dzięki czemu będą w stanie budować nasz świat. 
  Homemaking, to także budowanie bezpiecznego, zdrowego azylu, w którym każdy członek rodziny może odpocząć, nabrać sil, napełnić się , by z nowa energia ruszyć dalej w świat. To przystań wspólnego, a także osobistego rozwoju, w którym wzajemnie się wspieramy.
   Homemakaing nie dotyczy tylko kobiet, również nie jest zarezerwowane dla tych, którzy porzucają zawodowa karierę, by zająć się domem. Każdy z nas jest odpowiedzialny za tworzenie naszej wspólnej przystani. Jest to nasza wspólna praca, wspólny trud. Każdy z nas wnosi do rodziny swoje intencje, talent, starania. Nie jest to tez zadanie tylko dla tych, którzy posiadają dzieci. Kondycja społeczeństwa zależy od każdego jego członka. Każdy z nas jest odpowiedzialny za rozwijanie samego siebie by moc wnieść jak najwięcej pozytywnego wkładu do wspólnego dobra. A gdzie lepiej się rozwijać, niż w naszej rodzinnej oazie?
To sposób na okazywanie sobie wzajemnej miłości, szacunku, troski. Nasze rodzinne gniazdo jest miejscem, w którym zawsze możemy liczyć na pomoc, na opiekę, na zrozumienie.
   Dla mnie, jako muzułmanki, homemaking ma również głębokie znaczenie duchowe, religijne. Stworzenie dobrego muzułmańskiego domu jest moim (naszym, rodzinnym) zadaniem, z którego zostanę rozliczona. Nie chodzi tutaj tylko o naukę religii, modlitwy, czytanie Koranu itp. Dla nas, muzułmanów, każda, nawet najmniejsza i (w oczach ludzkich) najmniej istotna czynność jest czynnością religijna, jeśli tylko wykonana jest dla Boga Jedynego. Wszystko jest sposobem na okazywanie Mu czci, wywyższenie Go. Wszystko jest droga zbliżenia się do Niego. Dlatego próbujemy zawsze wykonywać nasze zadania z największą starannością i czysta intencja. Staramy się z całych swoich sil stworzyć piękny  i dobry dom tu na ziemi. Dom, który ułatwi nam nasz pobyt tutaj i pomoże nam dotrzeć do naszego prawdziwego Domu.